Późną jesienią roku 1942 prawie cały świat objęty był działaniami najstraszliwszej z wojen. Zwycięskie dotąd armie państw Osi okupowały ogromne obszary podbitych krajów, terroryzując ich ludność. Złowroga potęga zdawała się bliższa niż kiedykolwiek zdobycia panowania nad światem. W tym ponurym czasie można już jednak było dostrzec pierwsze oznaki zasadniczego zwrotu w losach wojny, który już niebawem miał nastąpić. Na piaskach pustyni wojska brytyjskie powstrzymały faszystowską ofensywę w Afryce, nad Wołgą rozpoczynała się właśnie bitwa stalingradzka. Istotne dla przyszłych losów świata wydarzenie — chociaż nie zauważone wówczas, bo okryte zasłoną tajemnicy, miało miejsce w podziemnym pomieszczeniu znajdującym się pod stadionem piłkarskim Stagg Field w Chicago. 2 grudnia 1942 roku zespołowi uczonych amerykańskich, którym kierował uchodźca z faszystowskich Włoch, laureat Nobla, Enrico Fermi (1901—1954), udało się wytworzyć kontrolowaną reakcję łańcuchową. Wówczas było to przede wszystkim poważne zwycięstwo w zmaganiach na froncie nauki, nie mniej ważnym od innych frontów wojny światowej. Ale fakt ten oznaczał także coś więcej — bez względu na szalejącą wojnę, był sukcesem całej ludzkości, która oto wydarła przyrodzie nowy rodzaj energii, aby nim zawładnąć. Tego dnia znękana i cierpiąca ludzkość wkroczyła, wcale o tym nie wiedząc, w epokę atomową. Powstanie w Chicago pierwszego reaktora jądrowego miało ścisły związek z wojną. Jest rzeczą powszechnie znaną, że uczeni uchodźcy z opanowywanej przez Hitlera Europy, z Albertem Einsteinem (1879—1955) na czele, zwrócili uwagę rządu Stanów Zjednoczonych na możliwość wyzwolenia energii jądrowej oraz na groźbę, jaką stanowiłoby dla całej ludzkości opanowanie jej i wykorzystanie dla celów wojennych przez hitlerowskie Niemcy. A trzeba wiedzieć, że właśnie uczeni niemieccy mieli, w ostatnich latach przed drugą wojną światową, największe osiągnięcia w dziedzinie fizyki atomowej. Ukoronowaniem ich było rozszczepienie jądra uranu dokonane 6 stycznia 1939 roku przez Otto. Hahna (1879—1968) i Fritza S. Strassmanna (ur. 1902).